MARSite on-line | Star Wars Battlefront
  -[ MARSite on-line ]-  

[Oficjalna strona gry Star Wars Battlefront]


 
  Star Wars Battlefront - recenzja
 
 

Na początku był Battlefield 1942

I była to gra wspaniała. Jakiś czas potem zebrała się grupa zapaleńców i postanowiła stworzyć MOD do BF1942. Nazwali go Galactic Conquest. Star Wars Galactic Conquest. Dzięki niemu powstała gra łącząca nasz ukochany świat SW z elastycznością pola bitwy i możliwościami oferowanymi przez BF1942. MOD był naprawdę świetny - możliwość biegania po znanych i lubianych polach bitwy jako prosty żołnierz, lub wskoczenia za kierownicę (za stery) znanych i lubianych pojazdów - to było to.
MOD doczekał się ostatnio wersji 5.0. Od jednej jedynej powstałej na początku mapy Hoth wachlarz oferowanych pól bitwnych ogarnął do dziś Dantooine, Tatooine, Gwiazdę Śmierci, Calamar... X-Wingi, A-Wingi, Y-Wingi, B-Wingi, ciężkie czołgi Imperium, ATST, pojazdy opancerzone Rebeliantów, śmigacze X38, Incomy T-16, Barka Jabby... Oto, co można znaleźć w MODzie...
I wtedy w firmie LucasArts rozegrała się zapewne scena, jak z pewnej reklamy samochodu pewnej marki. Szef wsparty o stół pyta: "Wiecie, co mi się w tym MODzie nie podoba? Nie my to zrobiliśmy..."

Powstał więc Star Wars Battlefront

Gra łącząca elementy strzelanki FPP z używaniem pojazdów i taktyki zespołowej, umiejscowiona w uniwersum Gwiezdnych Wojen.
Nie będę się już rozpisywał o znanych problemach z tą grą - najpierw niewłaściwy klucz w pudełkach z grą, następnie problemy z odczytywaniem płytek przez napędy (związane poniekąd z najnowszym zabezpieczeniem CD. A płytki i tak były dostępne w sieciach P2P w pierwszym dniu sprzedaży...), potem dziwny błąd polegający na konieczności przestawienia ustawień regionalnych systemu na USA, gdyż tylko na takich gra w ogóle się uruchamiała.
Przyjmijmy, że wszystkie trzy przeszkody zostałe pokonane i oto gotowa gra czeka na uruchomienie.

Wprowadzenie do gry

Zacznijmy od gry dla pojedynczego gracza. Mimo tego, że gra jest pomyślana jako rasowa sieciówka tryb singleplayer jest również potrzebny, chociażby jako trening przed netowym szaleństwem.
Mamy tu cztery opcje do wyboru. Wojny Klonów, Galaktyczna Wojna Domowa, Podbój Galaktyki oraz Błyskawiczna Bitwa. Pierwsze dwie to w miarę dobrze posortowane chronologicznie bitwy znane z filmów, książek lub opowiadań. Podbój Galaktyki to nic innego, jak własna prywatna wojna, polegająca na kolejnym podbijaniu (odbijaniu) planet z rąk wroga w obu erach czasowych. Dodatkowo każda z planet oferuje bonusy dostępne w następnych bitwach (bohaterowie wojenni walczący u naszego boku, większe posiłki itd.). Błyskawiczna Bitwa to coś na niezoobowiązujące rozruszanie palców. Wybiera się erę, stronę, planetę i ląduje w środku zamieszania bitewnego.

Parę słów o zasadach rozgrywki, które są standardowe dla tego typu gier - rzecz polega na przejęciu i utrzymaniu punktów kontrolnych na mapie, które są również miejscami zrzutu posiłków. Najlepiej przejąć je wszystkie, wtedy walka kończy się zwycięstwem po upływie 20 sekund. Jeśli to się nie uda można wygrać pozbawiając przeciwnika przydzielonej mu puli żołnierzy. Punktów kontrolnych są cztery rodzaje - zwykłe, główne, specjalne oraz ruchome. Punkt przejmuje się stojąc obok niego określoną ilość czasu, przy głównym punkcie kontrolnym czas ten jest o wiele dłuższy, punkt specjalny można zniszczyć, pozbawiając wroga możliwości wysłania wojsk w dane miejsce mapy (na przykład bunkier Imperium na Endorze, statki Federacji Handlowej na Geonosis). Punkty ruchome to pojazdy szturmowe specyficzne dla danej mapy - ATAT na Hoth, ATTE na Geonosis, posiadające dodatkową możliwość przywoływania posiłków w sam środek bitwy.

Jednostki wszystkich stron konfliktu są niemalże identyczne, poza piątą klasą specjalną. I tak mamy: zwykłego żołnierza (i odpowiednio Szturmowca, Klona, Super Battle Droida), wyposażonego w karabin laserowy plus podręczną wiązkę granatów (tu wyjątkiem jest SBD - w nadgarstku ma zamontowaną wyrzutnię minirakietek, plus dwufunkcyjny blaster), klasa druga - przeciwpancerna (piechurzy z wyrzutnią rakiet plus blasterkiem do obrony oraz minami), klasa trzecia - pilot (uzbrojony w swoistą "strzelbę" laserową u rebeliantów, wyrzutnik granatów u Imperium, karabin elektryczny u Klonów oraz bomby radiacyjne u droidów. Wszyscy za to mają na wyposażeniu palnik fuzyjny do budowania wieżyczek strzeleckich oraz naprawiania uszkodzonych pojazdów. Dodatkowo, gdy znajduje się on w pojeździe automatycznie uzdrawia siebie oraz naprawia uszkodzenia), klasa czwarta - snajper (karabin z celownikiem optycznym, granaty plus zdalnie sterowana drona bojowa z blasterkiem i trybem ściągania na siebie ognia z krążącego po orbicie okrętu), klasa piąta - specjalna (wytrzymały Wookie z kuszą oraz silnymi ładunkami wybuchowymi u rebeliantów, Dark Trooper z jetpackiem u Imperialnych, Klon z jetpackiem i wyrzutnią rakiet u Republiki oraz potrafiąca się szybko przemieszczać Droideka uzbrojona w cztery szybkostrzelne działka plus pole siłowe u Federacji).
Jak widać, ilość klas jest absolutnie standardowa, smaku i pieprzu rozgrywce nadają głównie jednostki specjalne, swoją mobilnością, bądź wytrzymałością bądź siłą ognia.

Rzut oka na rozgrywkę

Na pierwszy ogień poszła u mnie kampania Wojen Klonów. Standardowe intro, trochę żółtego tekstu, parę scen z Epizodu I i lądujemy w briefiengu. Paskudnie brzmiący głos Dartha Sidiousa wyłuszcza nam, iż Gunganie zebrali swą śmiechu wartą armię na przedpolu i należy ich wybić. "All of them"... "Roger, roger", przycisk Launch i zaczynamy misję.
I tu pierwsza z wielu przyjemnych niespodzianek. Zamiast statycznego ekranu ładowania pojawia się galaktyka, po chwili powiększa się jej wybrany wycinek, ponownie najazd na planetę, następnie zbliżenie jej wybranego fragmentu. I oto gra czeka już na nas. Ładowanie skończone i to w jakim stylu!!!

Pogodnie uśmiechnięty wybieram jedną z klas żołnierzy i pojawiam się na planszy. Na pierwszy rzut oka gra wygląda nieźle. Na drugi też. I na trzeci, czwarty, piąty... Jest coraz lepiej! Ta gra jest naprawdę ładna! Zielone łąki rozpościerające się dookoła, leżące tu i ówdzie kamienne rzeźby tajemniczych przodków Gungan, nacierające z lewa i prawa wojsko droidów, przede mną czeka armia Gungan. Zaczyna grać muzyka, chwytam w łapy blaster i z klekotaniem ruszam za sunącym wolno po trawniku AAT. Pełen feeling Gwiezdnych Wojen!!!

A dalej jest jeszcze lepiej. Planet, na których toczone są bitwy, jest 10, większość z nich ma po dwie lokacje, co daje nam w sumie 16 frontów, razy dwa ze względu na frakcje. Wszystkie (prawie wszystkie) znane nam z filmów Starej i Nowej Trylogii: Tatooine, Hoth, Bespin, Endor, Yavin 4, Geonosis, Kamino, Naboo, oraz dwie nowe: Rhen Var i Kashyyyk. Kashyyyka nie muszę przedstawiać, Rhen Var wymagał ode mnie przewertowania paru komiksów, aby zorientować się, iż na tej właśnie planecie dokonał żywota Ulic Quel-Droma. Zaiste, Moc jest silna z tą planetą. Ze wszystkimi jest. Jedyne, czego nie rozumiem, to lokacje na Kashyyyk - w końcu całe życie towarzyskie jest toczone w koronach niebotycznie wysokich drzew, skąd więc bitwy na powierzchni (podobno śmiertelnie niebezpiecznej) tej planety? Wyjaśnienie, które by mnie zadowoliło - rzeki i jeziora, tudzież pagórki ojczyzny Wookiech znajdują się na szczycie jednego z już wspomnianych obłędnie wielkich drzew.

Większość misji w Singleplayer przeniesie nas w zdarzenia znane z filmów. Dodatkowo część z nich jest niejako wepchnięta między te wydarzenia, na przykład kampania Wojny Galaktycznej i pacyfikacja Mos Eisley, jako kara Imperium za pomoc okazaną uciekającym Lukowi Skywalkerowi & Co. Walka z Botami jest jednak masakrowaniem na ilość kolejnych zastępów przeciwników, którzy starają się tylko docierać do poszczególnych punktów kontrolnych. Wyższe ustawienia trudności owocują tym, że boty strzelają celniej i szybciej gracza zauważają. Dodatkowo czasem udaje im się wykonać jakąś inteligentną akcję - przykucnięcie za rogiem, wycofanie się do nadbiegających posiłków itd. Ogólnie rzecz biorąc gra w Singleplayer, oczywiście poza walorami rozkoszowania się strzelaniną w świecie Star Wars jest zwykłym treningiem przed główną częścią programu, czyli trybem gry wieloosobowej.

Tutaj muszę coś dorzucić już po napisaniu całej recenzji i powróceniu do gry. Otóż patch 1.1 poprawił między innymi A.I. wroga dla ustawienia trudności Hard. Ponieważ dopiero teraz zagrałem w singla po spatchowaniu gry muszę z przykrością stwierdzić, że niestety ta "poprawka" jest tanim oszustwem. Otóż boty po spatchowaniu cierpią na syndrom Quake'a 3 - są niesamowicie celne, wodzą celownikiem za graczem wręcz przez ścianę, poza tym gracz stał się dla wszystkich świecącym jasno Celem Nr 1. Natomiast niższe poziomy trudności pozostały takie, jakie były, czyli niezbyt wymagające. Pozostaje pytanie: czy powtarzając po raz dwudziesty planszę i padając od pierwszego strzału w głowę ma się ochotę grać na hard...?


Pojazdy

Kwintesencją gry bitewnej w stylu BF1942 jest używanie pojazdów. A tych w Battlefront nie brakuje. Każda ze stron konfliktu ma do swojej dyspozycji charakterystyczne dla swojej frakcji środki transportu. Czy to X-Wing, Droid Fighter, ATAT, ATTE, ciężki czołg, czy speeder - wszystko stoi do dyspozycji na mapach i aż prosi się, aby zakosić nieuważnemu przeciwnikowi ATST, po czym rozjechać jego zastępy jego własnością. Pojazdami steruje się naprawdę intuicyjnie, słuchają się dobrze sterów, a fizyka gry została dobrze opracowana. Każdy myśliwiec musi najpierw wystartować, a by opuścić jego kabinę należy wylądować. Skończyły się więc lamerskie akcje polegające na wyskakiwaniu z przelatującego nad wrogim punktem kontrolnym myśliwca. Teraz trzeba poczekać, aż on osiądzie, wystawiając się często na zmasowany ostrzał.
Nierzadko pojazdy mają dodatkowe miejsca do zajęcia, pojazd zyskuje wtedy na sile, gdy ko-pilot obsługuje drugi zestaw broni, rakiety, wyrzutnię bomb. Pasażer w snowspeederze na Hoth może zaczepić o łapę ATAT słynną linkę, co pozwoli samemu pilotowi na szybkie i bezbolesne powalenie maszerującego pancernego potwora.
Często słyszałem narzekania, jakoby pojazdy były zbyt silnie opancerzone, a rakiety przeciwpancerne za słabe. Z drugiej strony wystarczy wręcz podmuch od strzału z broni głównej, aby dzielny piechur z rakietą zaliczył grono oczekujących na kolejną reinkarnację. Jednak praktyka na sieci pokazała, że nawet dwóch sprawnie i synchronicznie operujących swą bronią przeciwpancernych potrafi bez trudu pozbyć się dowolnego czołgu. Ba, nawet powalenie ATAT jest w ten sposób możliwe, chodź bardzo trudne. Oprócz typowo frakcyjnych pojazdów znaleźć można również parę niezależnych - Pustynny Skiff na Tatooine, Chmurny Wóz na Bespinie, Tauntany na Hoth, czy wręcz Kaadu na Naboo. Podsumowując - zarówno zasuwanie na piechotę, jak i operowanie w pojazdach jest wykonane rzetelnie. Przeszkadzać może co najwyżej ograniczony widok z wnętrza kokpitu.

Grafika

Graficznie gra przedstawia się znakomicie. Przede wszystkim w najwyższych ustawieniach graficznych działa bardzo płynnie na maszynie klasy dziś już przestarzałej (Athlon 1300, 256 DDR RAM, GeForce 3 Titanium). Grafika nie obfituje co prawda w fajerwerki, które zaserwowały nam gry typu Doom 3 czy Far Cry, jednak jest solidnie zrobiona, bogata, szczegółowa i cieszy oko podczas rozgrywki. Odbicia otoczenia w lustrze wody, krzaki, drzewa, deszcz, zadymka śnieżna, oślepiające słońce - wszystko buduje odpowiedni klimat na każdej mapie. Dodatkowy i modny dziś efekt Motion Blur rozmywa mgliście dalsze elementy planu, wtapiając je w tło, co wygląda naprawdę dobrze i poszerza optykę.
Lokacje, niektóre przeniesione żywcem z filmów, inne stworzone na podstawie książek i komiksów trzymają poziom, każda z nich ma własny, niezapomniany klimat i kolorystykę - Chmurne Miasto na Bespinie, otoczone pastelowymi obłokami i pogrążone w wiecznym zachodzie słońca, rozjaśniona dwoma słońcami Tatooine, zarośnięty gęstymi krzakami i wysokimi drzewami zielony księżyc-sanktuarium Endora, skąpane w deszczu burzliwe Kamino, pokryta rudym pyłem Geonosis, skute lodem Hoth i Rhen Var, Yavin 4 z niebem wypełnionym w połowie swoją gazową planetą...
Mapy są dość małe, daleko im do rozległych przestrzeni z BF1942, tutaj w dowolnym pojeździe szybko można osiągnąć ich kraniec. Jednak to, co wielu uznało już za duży minus gry jest dla mnie dużym plusem. Dzięki temu w Battlefront człowiek znajduje się wciąż w centrum wojny, nie biegnie się dziesięciu minut na piechotę aby paść zaraz potem od pojedynczej kuli snajpera. Mapy wypełnione są dodatkowo elementami uprzyjemniającymi rozgrywkę, a czasem wręcz przesądzającymi o jej przebiegu. Na Tatooine grasują Tuskeni, atakujący wszystkich z równą zaciekłością. Dodatkowo strzec się należy bardzo szczęśliwego Sarlakka, który zbiera mackami darmowe konserwy (żołnierzy w pancerzach), które podeszły za blisko. Po Mos Eisley szwendają się Jawowie, na Endorze rebelianci gnają do bitwy w towarzystwie jodłujących Ewoków.

Dźwięk

Tutaj nie mam nic do dodania. Jest perfekcyjny. Grająca co chwilę muzyka Johna Williamsa, odgłosy blasterów, wizg przelatujących nad uchem strzałów, klekotanie stóp droidów, czy ciężkie stąpanie ATAT - wszystko jest maksymalnie dopieszczone, aż do ostatniego szczęku pancerza przy podnoszeniu się z ziemi. Tło dźwiękowe map również - ćwierkanie ptaków, zawodzenie wiatru na Bespinie, zadymka śnieżna na Hoth - cieszą ucho i dodatkowo budują klimat. Aktorzy użyczający głosów we wprowadzeniach do misji też odwalili świetną robotę, do gry zaangażowano wręcz Temuerrę Morrisona, aktora odtwarzającego oryginalnie Jango Fett'a w EII - tu wypowiada on kwestie Klonów. Najsłabszym niestety jest głos Yody - rozpoznawalny, jednak po pierwszych dwóch zdaniach wciąż zastanawiałem się, KTO wydaje mi polecenia. Smaczkiem oprawy dźwiękowej jest kampania Wojen Klonowych oraz Wojny Domowej - w pierwszej Darth Sidious brzmi młodziej, w drugiej słychać te (sto)dwadzieścia lat czasu, który go nie oszczędził. Gdy posiada się dobry zestaw głośników (4.1, 5.1, 7.1) - wrażenie jest podwojone, w pełni przestrzennym otoczeniu dźwiękowym słuchać, jak ciężkie łapy ATTE tupią w marszu raz z lewa, raz z prawa, a wieżyczka tylna naprawdę znajduje się z tyłu. Oczywiście gdy przebywa się w zamkniętym pomieszczeniu wszystkie odgłosy walki się wytłumiają.
Małym zgrzytem jest dla mnie kawałek muzyki - wygląda na to, że autorzy użyli trefnej wersji nagrania z potężną pomyłką w orkietrze. Laik zapewne tego nie zauważy, jednak dla mnie, jako zawodowego muzyka coś takiego jest jak szpilka wbita w bębenek ucha.

Joy Factor

Gra w sieci powinna pokazać wszystko, co w sobie ma gra i bawić, bawić, bawić... i to się z jej powodzeniem udaje. Czy na piechotę, czy w czołgu, czy w myśliwcu - przyjemność płynąca z rozgrywki jest niebotycznie wysoka. Podgrywająca co chwilę muzyka gna do ataku, a eksplozje, fruwające w obie strony rakiety i gwiżdżące lasery tworzą prawdziwy, bitewny chaos. Coraz częściej gracze zaczynają też myśleć - używają min, atakują zorganizowanymi grupami, ubezpieczają się nawzajem. Mnie osobiście najwięcej zabawy dostarczył droid snajpera - możliwość bezkarnego zatrzymania się za plecami wrednego kampera i ściągnięcia mu na głowę ataku turbolaserowego z orbity jest kwintesencją tej zabawy.
Ważnym czynnikiem w grze sieciowej jest też ping. I tu niespodzianka - nawet przy pingu 250 da się w miarę komfortowo grać w internecie, a poniżej 110 nigdy mi nie schodzi. Ale nie mam problemów i nie narzekam.
Jednym słowem - Battlefront w sieci to zabawa na całego.

Podsumowanie

Czy gra spełniła swoje zadanie? Myślę, że tak. Nie jest tworem genialnym i wyznaczającym kamień milowy w dziedzinie rozrywki komputerowej. Jest rzetelnym, bardzo dobrym produktem, który ma KLIMAT, przepotężny, wspaniały klimat Gwiezdnych Wojen. Gdy biegnie się między drzewami Endora, w tle gra temat przewodni Star Wars, słyszy się wrzaski Ewoków, wszędzie lecą z wizgiem promienie blasterów, obok przelatuje speeder a w tle przedziera się przez zarośla ATST - ma się wrażenie że znalazło się w filmowej scenie.
Co mi się w grze nie spodobało? Drobnostki. Na przykład czemu rebelianci na Tatooine mają wciąż odzienie z Endora? Wspomniane już mapy Kashyyyka. Karabin snajperski, który na mój gust ma ciut za słabą moc. Do tego jednostki specjalne są lekko niewyważone - niezwykle mobilnemu Dark Trooperowi Wookie nie jest się w stanie równać. Szkoda również, że nie stworzono na przykład mapy Tantive IV - przecież otwierająca Epizod IV bitwa wygląda wręcz, jak scena z Battlefront. Dodatkowo czasem paskudny bug wywala grę do systemu w samym środku bitwy, jednak nie jestem tu przypadkiem odosobnionym. Pozostaje mieć nadzieję, że następne patche to poprawią.
Kończę więc tą recenzję i ponownie wracam do gry, którą zmuszony byłem (niechętnie) wyłączyć w celu jej napisania. Do zobaczenia na froncie!

MadMad_The_Jedi_Knight

Recenzja powstała na podstawie oryginału gry, z patchem 1.1


OCENA PRODUKTU:
fabuła/pomysł : 4,0

Tryb Singleplayer przechodzi się w zasadzie od bitwy do bitwy. Trudno mówić o jakiejś fabule, lub scenariuszu. Poszczególne bitwy pasują jednak pomiędzy znane nam wydarzenia z filmów i książek.

muzyka : 6,0 -

John Williams forever. Kawałki muzyczne są dobrze dobrane i znakomicie podkreślają akcję gry.

dźwięk : 6,0 -

Efekty pogłosu, wytłumiania dźwięku, basowe eksplozje. Na dobrym zestawie głośników wszystko brzmi naprawdę wspaniale.

grafika : 5,0 -

Porządna, bez fajerwerków, jednak zawierająca wszystkie modne dziś efekty. Dodatkowy Motion Blur poprawia optykę pola bitwy. Mapy bardzo ładne i klimatyczne.

wykonanie : 5,0 -

Przerywniki między misjami wzięte żywcem z filmów. Przyjemny dla oka interfejs, dobra fizyka gry.

innowacje : 4,0 -

W zasadzie brak. Standardowe rozwiązania typowe dla tego gatunku gier. Tylko jeden tryb multiplayer.

to coś : -

Gra oferuje przeżycie wielkich bitew znanych z filmu. W zasadzie nie ma w niej czasu na nudę, gdy prze się z wojskiem do przodu, będąc zasypywanym laserowymi strzałami.

uwagi : -

Tryb Singleplayer mało wymagający, A.I idzie raczej na ilość, niż jakość. Przy pewnej wprawie nawet na trudności Hard nie będzie się miało z nią problemu.

Uzupełnienie: z podanych wyżej względów ulega to zmianie. Tryb Hard spodoba się chyba tylko masochistom.

Ocena końcowa : 5,0



[Powrót na poprzednią stronę]  [Powrót na górę strony]


 
[poprzedni screen][następny screen]


Copyright © 2001-2019 MARSite on-line | Cookie i Zasady ochrony prywatności.
Layout made by Kirtan Loor