MARSite on-line | Star Wars Empire At War
  -[ MARSite on-line ]-  

[Oficjalna strona gry Star Wars Empire At War]


 
  Star Wars Empire at War - recenzja
 
 
Historia gier strategicznych w świecie Gwiezdnych Wojen jest krótka, ale burzliwa. Na początku fani czekali na Star Wars Rebellion (znany też jako Supremacy) z 1998 roku, który mimo, że ogólnie się nie przyjął, ma do dziś zagorzałych zwolenników pragnących kontynuacji. W 2000 roku gracze dostali do ręki grę Star Wars Force Commender, która też nie zachwyciła. Tej pierwszej zarzucano, że była za trudna, tej drugiej, że zbyt uproszczona. Mimo wszystko myślę, że z tych dwóch najlepiej wypadła gra Rebellion.

  Do trzech razy sztuka...  

I tak, prawdopodobnie po wyciągnięciu wniosków (albo w wyniku nowej polityki LucasArts, który coraz częściej zleca wykonanie gier innym firmom), w przypadku najnowszej strategi, wykonanie zlecono firmie Petroglyph. W odróżnieniu od LucasArts, nowy deweloper miał już spore doświadczenia z grami strategicznymi czasu rzeczywistego. W Petroglyph pracują ludzie, którzy pracowali nad takimi tytułami jak: Command & Conquer, Emperor: Battle for Dune, Civilization III, Lord of the Ring: Battle for Middle Earth (pełna lista gier znajduje się tutaj).
Skoro więc tym razem LucasArts ograniczył się do roli wydawcy, to czy tym razem mamy przebój?

  24 lutego 2006 roku,  

zgodnie z planowaną w Polsce premierą gry, trafiła ona w moje ręce. Dzięki polskiemu dystrybutorowi, firmie LEM, gra jest całkowicie spolszczona i dostępna jedynie w wersji DVD. W opakowaniu DVD znajdziemy oprócz płyty z grą, instrukcje w języku polskim (94 strony) oraz drzewo technologiczne, a w nim znajdziemy przedstawione w sposób graficzny informacje na temat tego, jaki poziom musi osiągnąć nasza baza orbitalna lub lądowa, aby można było produkować konkretne jednostki, czym mamy zareagować, jeśli wróg zaatakuje nas daną jednostką oraz jacy bohaterowie reprezentują Rebelię i Imperium.
Sama instalacja przebiega bezproblemowo i dzięki wydaniu na DVD odpadła żonglerka płytami. Oczywiście zaraz po zainstalowaniu gry, zainstalowałem pierwszą łatę do gry, która ukazała się dzień po premierze w USA. Z tego co ostatnio czytałem, w najbliższym okresie mamy się spodziewać kolejnej. Nowa łata ma wprowadzić nowe elementy do gry, nowe funkcje trybu dla wielu graczy, chat, statystyki i inne usprawnienia. Cały czas szykowany też jest edytor terenów.

Po zobaczeniu loga LucasArts (wolałem to stare) i Petroglyph trafiamy do kokpitu statku z którego widzimy, co nas czeka w starciach w kosmosie (w trybie filmowym, o czym później). Z prawej strony mamy menu w którym do wyboru mamy samouczek (6 misji w których lektor prowadzi nas za rękę), dalej mamy do wyboru grę dla jednego lub wielu graczy, wczytywanie zapisanych stanów gry i opcje.

  Dostępne tryby rozgrywek  

Gra Star War Empire at War oferuje nam trzy rodzaje rozgrywek: kampanię, podbój galaktykipotyczki, w których możemy walczyć z komputerem (minimum jeden przeciwnik) lub z innymi graczami. Oczywiście rozgrywki mają możliwość wyboru poziomu trudności oraz zaawansowania sztucznej inteligencji komputerowego przeciwnika. Oczywiście grając z innym, żywym przeciwnikiem, zdani jesteśmy jedynie na swoje zdolności i szybkość działania.
Każdy z trzech trybów rozgrywek różni się sposobami osiągnięcia sukcesu. Uogólniając, w każdym przypadku chodzi o przejęcie dominacji nad galaktyką czy planetą. Poniżej znajdziecie kilka słów na temat poszczególnych rozgrywek.
  • Kampania - w zależności od strony po której się opowiemy, będziemy musieli przejąć kontrolę nad całą galaktyką (Imperium) lub ją wyzwolić (Sojusz Rebeliantów). Oczywiście mamy możliwość zmiany historii znanej nam z filmów – np. wcale nie musi dojść do przejęcie planów i zniszczenia pierwszej Gwiazdy Śmierci. Gracz zaczyna soją karierę niewielkimi siłami i podbijając kolejne planety (walka w kosmosie i na powierzchni planet), zdobywa dostęp do kolejnych technologii. W przypadku Imperium, odkrywają je naukowcy, a w przypadku Sojuszu, wykradają szpiedzy. W przypadku Imperium, pomiędzy misjami dążącymi do dominacji w galaktyce, mamy okazję wraz z Vaderem i Imperatorem uczestniczyć choćby w pierwszym pokazie prezentującym możliwości transportera typu AT-AT.
    Aby móc używać nowe technologie niezbędne będą kredyty i zasoby planet które należy podbić (np. Gwiazdy Śmierci nie wybudujemy bez zasobów z Geonosis). Akcja jest powiązana (wmiarę liniowa) i po wykonaniu kolejnego zadania, otrzymujemy kolejne. W raz z rozwojem akcji, do naszej dyspozycji, oprócz nowych technologi, trafiają bohaterowie. W przypadku Imperium nasze szeregi zasilą: Darth Vader, Imperator Palpatine, generał Moff Tarkin, Boba Fett (można go wynająć aby znalazł szpiegów czy przemytników podkradających zasoby Imperium), Mara Jade, kapitan Piett czy półkownik Veers. Sojusz zasilą: Mon Mothma, R2-D2 i C-3PO, Han i Chewie, Obi-Wan Kenobi, Kapitan Antillies, Kyle Katarn, Komandor Acrab. Dostępność tych bohaterów zależy od scenariusza jaki rozgrywamy lub poziomu technologicznego. Akcja kampanii toczy się w okresie poprzedzającym wydarzenia z filmu Nowa nadzieja (1979).
  • Podbój galaktyki - Tutaj sprawy mają się nieco inaczej. Pomimo podobieństwa rozgrywki z kampanii, tutaj gracz nie musi się trzymać żadnej ustalonej z góry linii fabularnej i sam wybiera kolejność działań. Sam tytuł mówi za siebie – musimy podbić wybrana galaktykę. Gracz na początku wybiera wielkość galaktyki oraz poziom technologiczny i ilość kredytów z którymi chce zacząć podbój. Przeciwnikiem może być komputer lub inny gracz.
  • Potyczka - w poprzednich trybach rozgrywek działaliśmy na szeroką skalę. Walki wyglądały dość schematycznie i były uproszczone. Inaczej mają się sprawy w przypadku potyczki. Tutaj po pierwsze wybieramy jedna bitwę, która może być: naziemna, w kosmosie lub kontrola naziemna. W odróżnieniu od poprzednich rozgrywek, tutaj musimy korzystać z dostępnych nam zasobów (na ziemi z kopalni, w kosmosie z asteroidów), które musimy zdobywać i chronić oraz modernizować. Oprócz kredytów, zapewniają one nam surowce do budowy i ulepszania jednostek oraz budynków. Wybieramy tutaj ilość przeciwników i w przypadku komputera, poziom jego sztucznej inteligencji. W zaawansowanych opcjach możemy też wybrać początkowy i maksymalny poziom technologiczny oraz czy możliwe jest użycie bohaterów, ilość kredytów i cel do którego gracz ma dążyć: zniszczenia wroga, zniszczenia bazy wroga, zniszczenie centrum dowodzenia wroga.

W przypadku kampanii i podboju galaktyki, ważna jest mapa galaktyki. To na niej zarządzamy planetami (budową obiektów i produkcją jednostek naziemnych i w kosmosie), na niej przemieszczamy nasze floty (przeciągając ich ikonki na inne planety) oraz je forujemy (ustalamy ile i jakich jednostek ma wchodzić w jej skład).

W przypadku rozgrywki wieloosobowej przez Internet lub sieć lokalną do dyspozycji mapy kampanię (pojedynek dwóch graczy na dostosowanej przez nich mapie galaktyki) oraz potyczki (naziemne, w kosmosie i kontrolę naziemną) – drużyny mogą sie składać nawet z czterech graczy. Gra się na zasadach opisanych powyżej.

  Rozgrywki w praktyce  

Sam interfejs gry za pomocą którego sterujemy, nie jest zbytnio rozbudowany i jest łatwy w obsłudze. Do jego poznania wystarczy samouczek z gry. Najeżdżając na cokolwiek w grze jak i menu, dostajemy opisy. Znaczną części menu zajmuje ramka w której możemy wybrać jednostki do budowania (mapa galaktyki) lub widzimy wybrane jednostki (bitwa taktyczna) wraz z ich stanem. Podobne jednostki są grupowane, a na górze znajdziemy ikonkę ze specjalnymi ich zdolnościami do użycia (np. intensywny obstrzał wybranego miejsca, wiązka przechwytujące, generator studni grawitacyjnej, itd.). Dostępna jest tu tez mapa (bitwa taktyczna), gdzie mamy podgląd na rozmieszczenie naszych i obcych jednostek.

Jak wspomniałem, ważnym elementem jest mapa galaktyki. Na niej oprócz zarządzania własnymi zasobami, widzimy która planeta jest pod czyją kontrolą. W przypadku planet nie należących do nas, aby pozyskać podstawowe informacje na jej temat (np. liczebność jednostek naziemnych i w kosmosie wroga oraz kto ją kontroluje), w tym celu wysyłamy szpiegów (Sojusz) lub proboty (Imperium). Co prawda znamy liczbę różnych jednostek wroga, ale nie wiemy jakiego typu one są. Dlatego szykując się do podboju planety czy to w kosmosie, czy na ziemi, lepiej wyruszyć z liczniejszą flotą. Ważne jest też, aby w naszej flocie nie znajdowały się jednostki naziemne, gdyż włączone do walki w kosmosie nie mają za dużych szans, a szkoda ich (szczególnie na początku gry, gdy mamy małe zasoby). Po wygraniu bitwy w kosmosie, ściągamy posiłki do walki naziemnej. Oczywiście dobrze jest mieć na orbicie flotę podczas podbijania lądu, gdyż umożliwia nam to wzywanie od czasu do czasu nalotów bombowych na wrogie obiekty.
Batalie prowadzimy w tak zwanych bitwach taktycznych w kosmosie i na powierzchni planet. Podczas bitew nie możemy nic budować, a sama akcja w galaktyce (pozyskiwanie kredytów i surowców z kopalń, kontynuacja rozpoczętych budów czy treningów) zostaje wstrzymana.
Walka w kosmosie odbywa się przy użyciu określonej ilości jednostek (niestety na samym początku, jak atakujemy planetę, komputer sam wybiera pierwszy zestaw jednostek). W momencie utraty którejś z jednostek, możemy wezwać inną na jej miejsce. Po stronie Imperium mamy do dyspozycji m. in. różne myśliwce typu TIE, krążowniki typu Tartan i Broadside KDB-1, okręty szturmowe (Gwiezdne Niszczyciele) typu Acclamator, Victory Interdyktor (ze studnią grawitacyjną) i Imperial (z wiązką przechwytującą). Pod koniec kampanii pod naszą kontrolę trafia Gwiazda Śmierci. Sojusz w walce w kosmosie używa myśliwce (Z-95, typu X, Y i A), Koreliańskie Korwety i Kanonierki, krążowniki klasy Maruder oraz fregaty klasy Nebulon-B, fregaty szturmowe. Najpotężniejsza jednostka to krążownik klasy Mon Calamari.
Walka w kosmosie ogranicza się głównie do zniszczenia bazy orbitalnej i wszystkich wrogich jednostek. Najlepiej zacząć od bazy i większy jednostek, które mogą z hangarów wysyłać posiłki. Oczywiście w przypadku większych jednostek mamy możliwość skoncentrowania ognia na konkretnym celu: generatorze pól ochronnych, hangarze, silnikach czy działach i wyrzutniach torped. W momencie ponoszenia zbyt wielu strat, możliwy jest odwrót. Oczywiście wtedy walkę należy rozpocząć od nowa, gdyż siły przeciwnika się regenerują.
Dużym uproszczeniem jest też regeneracja naszych jednostek. Kończąc walkę widzimy że nasze niszczyciele są wręcz porozrywane. Jednak, gdy wyślemy flotę dalej, lub od razu wróg powróci, aby spróbować odbić utraconą planetę, nasze jednostki są jak nowe.
Okolice planet wyglądają wszędzie tak samo, tzn. Otaczają je mgławice i asteroidy. W przypadku mgławic, nasze jednostki w nich są nie widoczne dla wroga (jeśli nie widzi że tam wlatujemy), ale będąc tam, nie działają nasze czujniki oraz pola ochronne, przez co statek jest łatwiejszy do zniszczenia.
Walcząc w kosmosie, należy pamiętać, że jednostki po obu stronach konfliktu mają soje odpowiedniki. Należy też je niszczyć jednostkami podobnymi lub lepszymi.
Walka na powierzchni planet, też jest w miarę uproszczona i pomimo zmian scenerii, jest bardzo podobna. Do naszej dyspozycji po stronie Imperium są następujące jednostki: szturmowcy, zwiadowcy (na skuterach), czołgi typu TIE oraz repulsorowe 2-M, transportery AT-ST, AT-AA i AT-AT (mają w sobie dodatkowe oddziały szturmowców) oraz samobieżny średni turbolaser SPMA-T. Sojusz posługuje się: żołnierzami, żołnierzami Plex, szpiegami, czołgami repulsorowymi T2-B i T4-B, śmigaczami szturmowymi T-47 oraz artylerią MPTL-2A.
Na ogół zwycięstwo odnosimy po zniszczeniu wszystkich obiektów i jednostek przeciwnika. Dlatego należy je wszystkie znaleźć i wyeliminować. Mapy są raczej małe, ale żeby zaoszczędzić sobie ganiania i szukania niedobitków, lepiej zniszczyć centrum dowodzenia wroga, wtedy cała mapa się odkrywa (nie jest zacieniona).
Jak wspomniałem, możemy wzywać naloty bombowe z orbity. Nie zbyt często, ale dobrze nakierowane naprawdę ułatwiają życie. Co prawda może dziwić fakt, że po nalocie i zbombardowaniu terenu na którym są nasze jednostki, życie traci tylko wróg.
Niektóre bazy wroga mają generatory pól ochronnych (takie jak w Mrocznym widmie), przez które ostrzał czy nalot nic nie wskóra. Należy wpierw sie przez nie przedrzeć i zniszczyć jego generator, potem wezwać nalot.
Często, oprócz niszczenia zabudowy wroga, przyjdzie nam niszczenie osad tubylców. Ważne aby je oraz budowle produkujące jednostki wroga zniszczyć jak najszybciej, bo inaczej co jakiś czas będą z nich przybywać posiłki.
Tak samo, jak miało to miejsce w przypadku walki w kosmosie, tak i tu mamy ograniczoną ilość jednostek jakimi dysponujemy. Jednak w każdej chwili możemy wezwać nowe posiłki, na miejsce stary, w specjalnych strefach mapy (mowa o flagach). Każda flaga ma ograniczoną ilość jednostek jakie można sprowadzić. Ważne jednak jest, aby zdobyć jak najwięcej flag, bo w sumie możemy ściągać więcej jednostek.
Na powierzchni planet możemy też budować niewielkie obiekty: działka przeciw piechocie i przeciw pojazdom oraz stacje naprawcze dla jednostek lądowych lub uzdrawiające dla piechoty. Budowa jest możliwa wyłącznie na niewielkich i nielicznych platformach. Najczęściej wcześniej musimy zniszczyć na nich obiekty wroga. Aby coś wybudować, wpierw musimy wysłać piechotę w pobliże takiej platformy aby ja przejął. W ten sam sposób możemy przejąć wrogie kopalnie. Pozostałe budynki musimy zniszczyć i nic na ich miejscu nie da się wybudować.
tak samo jak i w kosmosie, tak i na powierzchni ważny jest dobór odpowiednich jednostek przeciwko sobie. Ważna jest też taktyka. Przy zmasowanym ataku wroga, lepiej wpierw zniszczyć jego czołgi i piechotę z wyrzutniami rakiet przeciw pojazdom, które szybko mogą wyeliminować nasze pojazdy.

Wyruszając na batalię nie należy zapominać o budowie na wcześniej podbitej planecie odpowiednich baz (mamy ograniczoną ilość miejsc na budowle, więc należy dobrze się zastanowć czego i ile chcemy) i oczywiście pozostawieniu jakiś jednostek w kosmosie i na powierzchni planety. Wróg na pewno to wykorzysta i będzie próbował odbić źle chronioną planetę. Na powierzchniach planet można stawiać po kilka kopalń, co zwiększy dochody lecz zajmą one miejsca pod inne budowle. Dlatego należy się zastanowić, które planety do czego wykorzystać.

Każda strona konfliktu ma swój zestaw budowli do zaoferowania. W kosmosie obie strony posługują się swoimi stacjami kosmicznymi, które można rozbudowywać (kolejna rozbudowa daje nam promocję na wyższy poziom technologiczny). Od nich zależy jakie jednostki możemy budować w kosmosie. Dodatkowo w kosmosie Imperium może wybudować generator studni grawitacyjnych, który uniemożliwi przeciwnikowi ucieczkę z pola walki (podobne urządzenia mają na krążownikach klasy Interdyktor) oraz stacje badawcze i działa pulsomagnetyczne.
Na lądzie wspólnymi strukturami są: koszary, fabryki pojazdów lekko i ciężko opancerzonych, akademie oficerskie (oficerowie biorący udział w walkach podnoszą morale armii) oraz cetra dowodzenia. Dodatkowo Imperium dysponuje fabrykami pojazdów zaawansowanych oraz działami akceleratowymi. Rebelianci mają centrum szkolenia szpiegów i działa jonowe.

Ochrona planet jest ważna, gdyż oprócz dostarczanych zasobów i kredytów, każda planeta wpływa np. na prędkość budowy jakiejś jednostki. Poza tym trenowanie, czy werbowanie przemytników i szpiegów może mieć miejsce tylko na nielicznych plantach.

Same walki w kosmosie i na powierzchniach planet nie są trudne i w dodatku bardzo schematyczne. Sukces leży w posiłkach jakie ze sobą weźmiemy na podbój planety. Często przed przystąpieniem do walki, możemy wybrać czy chcemy nią kierować, czy ma się odbyć automatycznie – wtedy poznajemy jej wynik. Oczywiście walcząc samemu rzadziej przegrywamy i tracimy mniej jednostek. Ważniejszych bitew nie unikniemy.

  Strona techniczna gry oraz polska wersja  

Strony graficzna gry nie jest może bardzo zaawansowane, ale wystarczająca do tego typu gry i wystarczająco wymagająca jeśli chodzi o sprzęt. Strona wizualna najlepiej wypada w bitwach. Oczywiście nie brakuje niedoróbek typu trawa rosnąca nad terenem, czy widoczne piksele. Większość elementów się powtarza. Szybko się przekonamy, że już wszystko w grze widzieliśmy.
Podczas zarządzania jednostkami mamy widok perspektywiczny z góry. Im większej rozdzielczości używamy, tym więcej widzimy, przez co łatwiej sterować jednostkami. Niestety do tego musimy mieć mocna maszynę. Można dać znaczne oddalenie, ale wtedy znika menu gry i jedynie możemy tu zaznaczać i kierować do wybranych punktów naszą armię. Niestety brak podstawowych informacji sprawia, że nie jest to praktyczne rozwiązanie.
Mamy tu też dostępny filmowy tryb podglądu walki. Niestety służy on tylko do oglądania przebiegu bitwy. Sterowana przez komputer kamera, która ma pokazywać (w kosmosie i na powierzchni planet) miejsca gdzie dzieje się coś ciekawego, często szwankuje (szczególnie na lądzie) i pokazuje nam pustkę. Ten tryb na ogół włączamy sami. Wyjątkiem jest użycie Gwiazdy Śmierci. Po naciśnięciu "spustu" ten tryb włącza się sam i pokazuje nam ostatnie chwile istnienia planety. Niestety jak niechcący ruszymy mychą (co nie trudne przy wciskaniu spustu), nie zobaczymy filmiku nawet ponownie włączając ten tryb (zobaczymy jedynie jak planeta wybucha na mapie taktycznej pod walczącymi jednostkami).
Sterowanie odbywa się za pomocą myszki zgodnie z standardami przyjętymi w tego typu grach. Oczywiście dostępne są też klawisze szybkiego wyboru, które można zmieniać w opcjach. Mimo, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w tego typu grach, opanowanie sterowania nie było dla mnie trudne. Wynika to głownie z maksymalnie uproszczonego trybu prowadzenia rozgrywki, jaką zaserwował nam wykonawca gry.
W grze w każdej chwili możemy robić save'y (szybki zapis lub z podaniem nazwy zapisu). Dodatkowo, przed każdą bitwą taktyczną, gra zapisuje się sama pod odpowiednim slotem. Niestety zdarza się, przy kilkukrotnym wczytywaniu gry, że program przestaje działać, a my lądujemy w Windowsie.

Najbardziej w wykonaniu gry rozczarował mnie dźwięk. Nie chodzi o jego jakość, bo ta stoi na wysokim poziomie i bazuje na filmach (autorstwa Bena Burtta), lecz o samą technologię. Mając kartę Creative Audigy 2 trudno, abym sobie podarował technologię EAX (mamy tu jej 4 wersje) stworzoną do gier. Niestety w momencie wybrania tej opcji nie mam możliwości sterowania dźwiękiem. Chcąc zgłośnić muzykę, a wyciszyć dźwięki i odgłosy które po dłuższym graniu denerwują (szczególnie komunikaty członków naszej armii), jestem na przegranej pozycji. Zawsze odgłosy walki będą ponad wszystkim. Dlatego pozostał mi dźwięk domyślny 2D i Dolby Surround, w których poszczególne głośności da się już ustawić.
Jeśli chodzi o muzykę, dominują oryginalne ścieżki z filmów (z oby trylogii) autorstwa Johna Williamsa. Są też całkiem nowe tematy autorstwa cenionego kompozytora elektronicznej muzyki rozrywkowej Franka Klepackiego. Nowe tematy nie są złe i pasują do gry lecz niestety osobiście słyszę różnicę pomiędzy utworami wykonanymi przez orkiestrę, a elektroniczną w wykonaniu Franka Klepackiego.

Star Wars Empire at War jest drugą po Knights of the Old Republic grą wydaną przez LucasaArts w naszym kraju po polsku. W odróżnieniu od KotORa, EaW nie jest w wersji polskiej, kinowej (z napisami) lecz całkowicie zlokalizowana. Jeśli chodzi o tłumaczenie napisów (menu, opisy jednostek, planet itp), nie zauważyłem rażących błędów, dlatego nie mam tu zastrzeżeń. Natomiast jeśli chodzi o dialogi mówione, to sprawa nie jest już taka prosta. Na początku, szczególnie ludzi przyzwyczajonych od początku do filmów po angielsku, jak i grających po angielsku, polska lokalizacja dialogów mówionych będą denerwować. W dodatku wiele dialogów brzmi dziwnie w naszym języku (nieraz jakby zbyt dosłownie tłumaczone). Dobrym przykładem będzie Vader, w przypadku którego nieraz mam wrażenie, że jest mięczakiem, a nie Ciemnym Lordem Sith. Czasem wypowiada treści, które nie pasuję do tej, jakby nie patrzeć, bezwzględnej postaci. Chodzi tu też o nie zawsze dobrany ton przez lektora lub producenta. Niestety to nie zawsze wina samego tłumaczenia, ale gatunku gry RTS. Co prawda mało grałem w tego typu gry, ale niestety wiele dialogów jest podobnych w tych grach – najprawdopodobniej jest to ogólnie przyjęta zasada w tym gatunku gier. Mowa tu o tekstach, które zawsze denerwują – jest ich kilkanaście i są powtarzane losowo zawsze jak myszką klikniemy na daną postać/oddział lub każemy coś jej/im zrobić. Niestety te teksty muszą być uniwersalna dla całej gry.
Zły dobór sposobu wypowiedzi kwestii najbardziej słyszalny jest w walkach w kosmosie. Są to raczej beznamiętne jęki i kwestie wypowiadane bez emocji jakie powinny towarzyszyć takim wydarzeniom. Najprawdopodobniej i to jest wina leżąca po stronie gatunku, gdyż grając godzinami, krzyki pilotów mogły by drażnić – dlatego stonowano okrzyki. Nawet jeśli to jest prawdziwy powód, to i tak uważam, że w tym przypadku kwestiom brak prawdziwych emocji (niestety nie mam możliwości porównania z wersją angielską).
Niestety głosy nie brzmią tak jak w Gwiezdnych Wojnach powinny brzmieć. Boba Fett nie jest tajemniczy i zbytnio groźny, jak już wspomniałem, Vader nieraz brzmi jak mięczak, itd. Pod tym względem, gra przypadnie bardziej do gustu tym, co nie bardzo siedzą w Gwiezdnych Wojnach lub tym, co nową trylogię oglądali z dubbingiem. Brzmienie jest chyba najsłabszą stroną polskiej lokalizacji. Może to też wina tego, że wiele tekstów żyje wśród nas w oryginale, gdyż stały się częścią naszej kultury. Zatem nie pozostaje nic innego, jak przyzwyczaić się do ojczystego brzmienia, albo zakupić grę za granicą.

  Podsumowanie  

Gra jest w miarę łatwa do opanowania, a po jakimś czasie staje się nudna. Na przykład w kampanii Imperium, po otrzymaniu Gwiazdy Śmierci, dalszy podbój to formalność. Wcześniej musieliśmy uważać, aby nasze planety były w miarę zabezpieczone, gdyż wróg wykorzystywał niedopatrzenia. Potem już mogliśmy zebrać cała flotę i wyruszyć wraz z Gwiazdą Śmierci i niszczyć doszczętnie światy.
Ciekawie rozwiązano np. polowanie na księżniczkę nad Tatooine. W grze okazało się, że nie jest to tak prosta sprawa, jak było to w filmie.
Nie brak też momentów wielce naciąganych. Podczas jednej misji, wyruszamy wraz z Imperatorem ukarać mieszkańców jednej z planet za zdradę. Jego osobista ochrona ginie prawie natychmiast, on bez uszczerbku niszczy wszystkich (ewentualnie przy użyciu mocy przeciąga część z nich na swoja stronę, którzy mu pomagają do czasu zabicia pozostałych). Natomiast na innej planecie Imperator ginie szybciej niż jego oddziały.
Sama śmierć bohaterów też jest dziwna. Po prostu znikają, i słyszymy ich komunikat, że są potrzebni gdzie indziej. Zdarza się, że pokonany Vader dodaje jeszcze groźbę, że jak się znowu spotka z wrogiem, nie będzie taki pobłażliwy.
Są misje, w których na liście celów batalii jest pozycja, że bohater musi przeżyć. Jak nie przeżyje, misja przegrana. Jednak po potyczce, gdy wrócimy do mapy galaktyki, widzimy ich sylwetki na pasku z dostępnymi bohaterami, ze wskaźnikiem kiedy się na nowo odrodzą. Zatem ich śmierć owocuje brakiem możliwości ich ponownego użycia przez jakiś czas. Potem znowu możemy ich zabrać ze sobą na pole walki.
Gra nie jest zła, ale polecam ją fanom gatunku, mającym sporo wolnego czasu.

mars


Recenzja powstała na podstawie oryginału gry z uaktualnieniem do wersji 1.02




OCENA PRODUKTU:
fabuła/pomysł : 6,0

nawiązuje do oryginalnej trylogii, mamy wpływ na zmianę filmowej historii.

muzyka : 5,5 -

John Williams oraz ciekawe, nowe tematy Franka Klepackiego (jedynie ich elektroniczne brzemienie trochę upierdliwych może zawieść).

dźwięk : 4,0 -

baza dźwięków z filmów, wysoka jakość, ale problemy z EAX i brzmienie polskich kwestii dalekie oryginałowi; nieraz brak emocji u lektorów.

grafika : 5,5 -

standard, tryb filmowy szczególnie w kosmosie przypadł mi do gustu.

wykonanie : 5,5 -

jest trochę elementów, którym przydałby się jeszcze szlif; polska wersja oprócz kwestii mówionych na poziomie.

innowacje : 5,5 -

nie jestem wielkim fanem RTSów więc trudno mi się wypowiadać, ale najlepsza strategia w świecie Star Wars.

to coś : +0,5 -

pomimo polskiej wersji, cuć klimat Star Wars.

Ocena końcowa : 5,8



[Powrót na poprzednią stronę]  [Powrót na górę strony]


 
[poprzedni screen][następny screen]


Copyright © 2001-2019 MARSite on-line | Cookie i Zasady ochrony prywatności.
Layout made by Kirtan Loor